„Unfinity” – ban przed Legacy Trial V

We’re getting clowned

Każdy z nas pamięta przynajmniej jeden okres, w którym Legacy cierpiało z powodu karty wydatnie psującej przyjemność z rozgrywki, ograniczającej różnorodność lub sensowność deckbuildingu, naruszającej najbardziej podstawowe zasady gry, interakcji, projektowania kart, słowem – szkodzącą formatowi. W niemal każdym formacie MtG jako gracze żyjemy sobie od bana, do bana, czekając aż przeciwnik straci możliwość stalowania gry ustawianiem kart na topie pod Counterbalance, zagrywania companionów za frajer, zjadania wszystkiego Deathrite Shamanem, grania na trzech landach z niepokonanym Wrennem, zmiany wszystkiego w jelonki lub zajeżdżania wszystkich pierwszoturową, kradnącą wszystko małpą.

Naklejeczki na karteczki

Wszyscy próbują przeciwstawiać się tym cyklicznym patologiom po swojemu. Wewnętrzne banlisty w przypadku EDH, to konsensus wobec tego, co dana grupa uznaje za szkodliwe dla wspólnej zabawy, nawet jeśli oficjalnie wciąż jest to legalne. Nowe formaty, takie jak Premodern, to wyraz zmęczenia daną metą czy power levelem oraz nostalgią za estetyką i dynamiką dawnych czasów. Jednak w większości próbujemy przeczekać dany okres, z zaciśniętymi zębami ugryźć dany problem, zmieniając talię, licząc na ominięcie zdegenerowanego matchupu tudzież ostatecznie odchodząc od formatu dopóki Wizardzi nie naprawią własnych błędów. W wypadku Unfinity mamy jednak do czynienia z czymś zupełnie innym.

Każdy z nas zetknął się zapewne z Un-setem w praktyce, w którejś szufladzie mamy walające się „śmiechowe” karty, mechaniki których oparte są o rzucanie czymś, śpiewanie, darcie kart na pół, literowanie wyrazów, zgadywanie artystów i inne, projektowane przez twórców jako zabawne. Zarzucenie idei odrębności Un-setów od competitive play, to oczywisty money grab, co samo w sobie nie byłoby niczym nowym ani szokującym dla graczy MtG. Niemniej wepchnięcie do formatu kart, które nie tylko dodają bardzo wąskie, dziwaczne, nieintuicyjne mechaniki (kilka nowych stref, naklejki zmieniające nazwy, typy i właściwości permanentów, dodające manę za literki w nazwie, dodające jeszcze więcej kostkologii, żonglowania loylality counterami itp.), ale także wpychają wymuszone, dość dyskusyjne jajcarstwo do grania o coś innego, niż śmiech kolegów przy kuchennym stole, wydaje się problematyczne.

Nie chcemy się nadymać, bo przekręcamy wszak kartony z obrazkami kolorowych stworów, nie spychamy wielorybów do morza. Wątpię jednak, by w perspektywie rywalizacji o poważne nagrody wraz z zaproszeniem na mistrzostwa Europy w Legacy, obklejony naklejkami Jace ze strony przeciwnika był tym, czego oczekujecie od turniejowego doświadczenia w tak wymagającym formacie. Oczywiście, to kwestia indywidualna i wiemy, co powie o tym dwóch różnych rabinów. Niemniej, gdy dodamy do tego mocno ograniczoną dostępność tego produktu (nawet przy dopuszczalnym przez nas proxowaniu brakujących kart), mocno wątpliwy balans power levelu niektórych z nich, brak możliwości testowania na MtGO, przekładający się na brak szerszych danych o relacji tych kart do metagame oraz wspominany już, oczywisty money grab w dyskusyjnym stylowo wydaniu, widzimy nadchodzący problem, którego wolelibyśmy uniknąć na nadchodzącym Trialu, zarówno pod kątem sędziowania, jak i szeroko pojętej przyjemności z gry.

Nie jest to bynajmniej decyzja indywidualna, bowiem podobne wrażenia, przemyślenia i obawy wyrażali różni gracze z różnych stron polskiego środowiska Legacy, których opinii zasięgaliśmy. Być może szybko okaże się, że przesadzamy, robiąc widły z igły, bo ani same karty nie będą dość dobre, by ktoś koniecznie chciał konstruować wokół nich dominującą strategię, albo też większość z Was nie podzieli powyższych obaw lub indywidualnego zniesmacznenia. Być może też, jak to zwykle wobec godnych, lecz wciąż oczekujących bana kart, format w szerokim ujęciu dostosuje się do nich, uznając za część codzienności, wobec czego takie sprzeciwy, jak nasz, staną się bezzasadne. Do tego czasu jednak, w kontekście Legacy Trial V, podejmujemy decyzję o wyłączeniu wszelkich kart z Unfinity z gry. Trochę obiektywnie, w oparciu o podane wcześniej argumenty, trochę subiektywnie, na wzór zawodników Paupera, którzy nie tak dawno, chcąc dać wyraz swojemu niezadowoleniu ze stanu formatu, przychodzili na turnieje competitive z taliami złożonymi z 60 basic landów, zaś ich przeciwnicy poddawali się, zmuszając tym samym Wizardów do publikacji takich wyników i nagłaśniania sprawy. Zmieniać całego świata nie zamierzamy bynajmniej, jednak nasz własny – już bardziej, co robimy z resztą od dłuższego czasu, zwykle ku zadowoleniu rodzimych graczy. Czas pokaże, czy miało to sens, posłuchamy Waszych opinii na miejscu, przeprosimy, jeśli ktoś od miesiąca testuje killer deck z kosmicznym psem. Nie zamierzamy decydować w przyszłości o banach Regenta, Iteracji lub Daze, bo to inna kategoria problemu. Tym razem jednak, patrząc na naklejki, samochody klaunów i Jacka w kosmosie chcielibyśmy powiedzieć „szanujmy się”, nawet jeśli Wizardzi wyraźnie nas nie.

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *